sobota, 9 września 2017

Latające Psy Warszawa'17

W ubiegły weekend z okazji ostatnich już w tym roku Latających Psów odwiedziłyśmy stolicę. Oczywiście nie obeszło się bez przeróżnych przygód turystycznych zaczynając od przewożenia psa na torbie w zatłoczonym autobusie pełnym Karyn jadących się zabawić, opóźniony pociąg czy szukanie odpowiedniego przystanku w miejskiej dżungli jaką jest Warszawa. Tym razem pojechałam w piątek, żeby móc się chociaż trochę wyspać, zdecydowanie było to tylko trochę.

Sobotę rozpoczęłyśmy (od bardzo wczesnej pobudki) od ThrowNGo1, ostatnie 3 tygodnie usilnie próbowałam ćwiczyć rzuty, tak to już jest jak się nie trenuje nawet prawie regularnie. Udało mi się tym razem nie kosić trawy dzięki czemu nie musiałam patrzeć na biednego psa ryjącego pyskiem i łapami po ziemi. Bałam się rzutu w publiczność, więc starałam się rzucać bardzo delikatnie, więc dyski dolatywały tylko do 3 strefy. Bardzo zepsułam sweet spot'a bo zamiast zakończyć kiedy w ostatniej sekundzie Speedy znalazła się za liną to oddałam na szybko bardzo nieudany rzut i tym samym straciłyśmy punkty bonusowe. Ale uważam, że i tak nie było źle.

Fot. Kamila Borecka
Następnego dnia miałam spory dylemat czy jednak nie zrezygnować ze startu we frizgility, w końcu ostatni raz merle piesek widział tunel we Wrocławiu na zawodach, a wcześniej może z 4/5x w ciągu całego swojego życia i ma lekką fiksację na jego punkcie. No ale raz się żyje, startowe to nie majątek. Na liście startowej byłyśmy jako jedne z ostatnich, więc stres pożerał mnie przez ponad godzinę, która zdawała się nie kończyć. Ale w końcu nadeszła nasza kolej, cała w duchu błagałam żeby Szalony Umysł zachował klasę, ustawiłam Speedy tyłem do tunelu żeby nie było powtórki z Wrocławia i falstartu, piesek nawet nie drgnął, dzielnie wyczekiwała mojej komendy. Doskonale wiedziała co ma robić i jak biec, ratowała moje beznadziejne rzuty (wow, pierwszy raz ratowała moje rzuty!), uznała że będzie puszczać dyski przed tunelem coś czego nawet przy próbach robienia sekwencji frizbowych nie umiała ogarnąć. Pędziła jak strzała! Przebiegła 7 okrążeń (gdyby nie kilka naszych błędów, kto wie może zrobiłybyśmy 8?) i ku naszemu zdziwieniu znalazłyśmy się na 5 miejscu!

Fot. dogshots.pl
Ostatnio jechałam z założeniem żeby nie być ostatnim no i się udało... byłam chyba 5 od końca. Tym razem postawiłam sobie chellange żeby znaleźć się w pierwszej połowie i wyszło nam lepiej niż się tego spodziewałam!
Podsumowując. Szalony Umysł podczas naszych startów zachowywał się naprawdę dobrze, mi samej udało się podejść nich bardziej na luzie, zgrałam się bardziej ze Speedy, nie pomyliłam żadnych komend, więc chyba wyjazd mogę zaliczyć do tych udanych. Jedynie ogólnie w trakcie pobytu na terenie zawodów Speedy zachowywała się jak Szalony Kucyk, było gorzej niż we Wrocławiu, ale ona ogólnie ma ostatnio chyba gorszy okres, więc w sumie wybaczam jej.

Frizgility 5/72 Filmik
ThrowNGo1 30/86

Fot. Zuzanna Rutkowska

2 komentarze:

  1. Jejku, Ty wiesz co ja o tym myślę! ❤️ TNG nie widziałam, ale frizgility było piękne! Gratulacje raz jeszcze mistrze!

    www.fruityteam.pl

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny i motywuje do dalszego pisania. Jeśli chcesz się podzielić swoją opinią PISZ ŚMIAŁO!
Możesz do komentarza dołączyć link do swojego bloga, na pewno odwiedzę i również skomentuję, a jeśli mi się bardzo spodoba to zostanę na dłużej :).
Spam nie będzie tolerowany.